Od szalonego meczu w Kazachstanie z FC Semey minęło już kilka dni. Na chłodno omówili je krótko trener Juninho oraz kapitan zespołu Michał Widuch. Spotkanie rewanżowe już w piątek, 5 grudnia o godz. 19:00. Bilety dostępne są TUTAJ.
To, na co przede wszystkim warto zwrócić uwagę, to do tej pory drużyna pod wodzą trenera Juninho tylko trzy razy schodziła pokonana po 40 minutach gry – w Pucharze Polski z Rekordem, w lidze z Eurobusem Przemyśl i w tym sezonie w lidze w Lesznie. W żadnym meczu jednak zespół nie przegrywał różnicą trzech bramek. Czy był to zatem najtrudniejszy mecz dla naszego szkoleniowca ze wszystkich dotychczasowych?
– To był niewątpliwie najtrudniejszy mecz odkąd prowadzę Piasta. Przegrywaliśmy trzema bramkami i zmagaliśmy się z presją kibiców. Byliśmy jednak drużyną wojowników i walczyliśmy, by doprowadzić do remisu. W tak ważnych meczach drobne szczegóły robią ogromną różnicę. Mogliśmy lepiej wykorzystać kilka okazji do zdobycia bramki, ale wierzę, że dzięki duchowi walki i jakości naszych zawodników, pokazaliśmy, że jesteśmy silni – ocenił szkoleniowiec Piasta.

Zdecydowanie najtrudniejszym momentem meczu była z pewnością strata trzeciej bramki. Konsekwencja Piastunek przyniosła jednak w końcu oczekiwane rezultaty.
– Nastawialiśmy się że ten mecz o niczym nie decyduje i na nie możemy w nim stracić głowy w żadnym momencie jego trwania. Moim zdaniem, mimo nie najlepiej układającego się wyniku, wciąż próbowaliśmy trzymać swoje założenia i konsekwentnie dążyć do zdobycia bramki. Tak naprawdę dopiero teraz będzie mecz o wszystko i zaczynamy go od wyniku 0:0 – ocenia nasz kapitan.
Decydująca bramka w tym meczu padła po dobitce niezwykle silnego uderzenia Michała z własnej połowy boiska. Nasz golkiper miał zresztą wiele takich prób w całym spotkaniu. Zachęcać do takich uderzeń mogła m.in. piłka, którą był rozgrywany mecz.
– Już po pierwszym treningu wiedzieliśmy, że to zupełnie inaczej zachowującą się piłka względem tej, którą mamy na co dzień w lidze. Piekielnie szybka i potrafiąca stworzyć dużo problemów przy uderzeniach z dystansu. Myślę że dla widowiska może to być ciekawe, ponieważ dużo więcej bramek może padać po ładnych uderzeniach – zauważa Michał Widuch.

Na koniec nie mogło zabraknąć tematu, czy nasz kapitan brał kiedykolwiek udział w podobnym meczu.
– Nie, z całą pewnością na tym poziomie bardzo ciężko jest odrobić trzy bramki różnicy. Tym większy szacunek, że drużyna pokazała, że nigdy się nie załamuje i walczy do ostatniej syreny. Wciąż jednak musimy pamiętać, że mimo widowiskowego powrotu do rywalizacji, cały czas nie zrobiliśmy ani kroku do przodu w tym dwumeczu i jeśli nie zagramy dużo lepiej w obronie w rewanżu, to będzie bardzo ciężko o awans, ale wierzę, że przy wsparciu naszych kibiców możemy zagrać zdecydowanie lepsze spotkanie i awansować do następnej rundy!
Spotkanie rewanżowe o awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów zaplanowano na piątek, 5 grudnia o godz. 19:00 w Małej Arenie PreZero Areny Gliwice. Bilety cały czas można kupić w serwisie Eventim.

