Drugi finał mistrzostw Polski w futsalu dostarczył kibicom dokładnie tego, czego można oczekiwać od walki o najcenniejsze krajowe trofeum – ogromnych emocji, zwrotów akcji, dogrywki oraz serii rzutów karnych. Po niezwykle zaciętym widowisku lepsi okazali się goście z Przemyśla, którzy zwyciężyli 5:4 po rzutach karnych i doprowadzili do wyrównania stanu finałowej rywalizacji na 1:1.
Początek spotkania należał do drużyny z Przemyśla, która zaskoczyła gospodarzy i już w 5. minucie prowadziła 2:0. Był to scenariusz zupełnie odwrotny do tego, który kibice oglądali w pierwszym meczu finałowym. Tym razem to goście szybko objęli dwubramkowe prowadzenie, jednak zespół trenera Juninho już nieraz udowadniał, że potrafi odwracać losy spotkań. Tak było również tym razem. Piast jeszcze przed przerwą zdołał odrobić straty, a pierwsza połowa zakończyła się remisem 2:2.
Po zmianie stron gliwiczanie poszli za ciosem. Już na początku drugiej połowy zdobyli bramkę na 3:2 i po raz pierwszy w tym meczu wyszli na prowadzenie. Radość gospodarzy nie trwała jednak długo, ponieważ w 26. minucie rywale ponownie doprowadzili do wyrównania. Kolejne minuty przyniosły wiele sytuacji pod obiema bramkami i trzymały kibiców w napięciu do ostatnich sekund.
Gdy wydawało się, że o losach spotkania zadecydują rzuty karne, kapitalną akcję przeprowadził Piast Gliwice. W 39. minucie jej zwieńczeniem było trafienie Breno Bertoline, które wywołało eksplozję radości na trybunach. Gospodarze byli o krok od zwycięstwa i objęcia prowadzenia w finałowej serii, jednak na niespełna 20 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry do siatki trafił Abakarin De, doprowadzając do remisu 4:4 i doprowadzając do dogrywki.
Wszyscy, którzy oczekiwali od finału widowiska na najwyższym poziomie, z pewnością nie mogli czuć się zawiedzeni. Dogrywka nie wyłoniła zwycięzcy, dlatego o losach drugiego finału musiała zdecydować seria rzutów karnych. Lepiej rozpoczęli ją goście, wykorzystując swoją pierwszą próbę przy jednoczesnym niepowodzeniu Piasta. W kolejnej serii świetną interwencją popisał się Michał Widuch, który obronił strzał rywali i przywrócił swojej drużynie nadzieję na końcowy sukces. Ostatecznie jednak więcej zimnej krwi zachowali zawodnicy z Przemyśla. W decydującej serii rzutu karnego nie wykorzystał Tomasz Kriezel, a z pierwszego zwycięstwa w finałowej rywalizacji mogli cieszyć się goście.
Piłkarze Piasta Gliwice przez cały wieczór mogli liczyć na fantastyczne wsparcie swoich kibiców. Liczna publiczność stworzyła dobrą atmosferę o mistrzostwo Polski, a doping niósł gospodarzy od pierwszej do minuty spotkania. Można tylko podziękować wszystkim fanom za obecność, wiarę i wsparcie okazane drużynie w tym niezwykle ważnym momencie sezonu.
Przed nami jednak kolejne rozdziały tej pasjonującej rywalizacji. Już w sobotę o godzinie 15:00 rozegrany zostanie trzeci mecz finałowy. Wiadomo już także, że walka o mistrzostwo Polski wróci jeszcze do Przemyśla, gdzie jedna z drużyn sięgnie po upragnione trofeum. Emocji z pewnością nie zabraknie.

