Jak smakuje zdobycie Superpucharu w takich okolicznościach?
Wyjątkowo. Ten mecz miał dla nas zupełnie inny ciężar, bo przystępowaliśmy do niego w bardzo trudnej sytuacji. Mieliśmy kontuzje, mieliśmy wirusa w zespole. Ponad jedna trzecia drużyny była w takim stanie, że w normalnych warunkach nie powinna grać.
A jednak wyszli na boisko.
I za to mam do nich ogromny szacunek. Niektórzy grali z bólem i na lekach przeciwbólowych, inni byli w trakcie choroby. Byli zawodnicy, którzy zrobili naprawdę bardzo dużo, żeby w ogóle móc wystąpić i pomóc drużynie.
Wczoraj zobaczyłem coś, co jako dyrektor sportowy zapamiętam na długo. Zobaczyłem, ile ten klub dla nich znaczy. Piast nie był wczoraj dla nich tylko pracodawcą. To była drużyna, za którą byli gotowi cierpieć, walczyć i zostawić na boisku wszystko, co mieli.
I właśnie za to chcę im bardzo mocno podziękować.
Czy przez to ten Superpuchar jest dla Ciebie szczególny?
Tak, zdecydowanie. Puchar za jakiś czas stanie w gablocie i zostanie w historii klubu, ale ja będę pamiętał przede wszystkim ludzi i to, co zrobili, żeby go zdobyć.
W trudnych momentach poznaje się drużynę. Wczoraj nikt nie szukał wymówek. Nikt nie powiedział: „nie dam rady”. Zawodnicy chcieli być razem i chcieli walczyć za Piasta.
Dla mnie właśnie takie momenty budują prawdziwą drużynę.
Co powiedziałeś zawodnikom po meczu?
Przede wszystkim: dziękuję.
Za charakter. Za odpowiedzialność za kolegów. Za to, że mimo bólu, choroby i trudności byli razem.
Jako klub możemy być z nich naprawdę dumni.
Co to zwycięstwo mówi o Piaście przed dalszą częścią sezonu?
Że mamy nie tylko bardzo dobrych zawodników, ale przede wszystkim ludzi z charakterem. A jeżeli masz w szatni jakość, charakter i ludzi, którzy są gotowi walczyć jeden za drugiego, możesz mierzyć bardzo wysoko.
Superpuchar jest dla nas ważny, ale traktujemy go jako początek. Mamy przed sobą dużo większe cele.

