Rafał Franz: „Jeżeli chcemy się rozwijać, musimy szukać nowych rozwiązań, nowych pomysłów i nowych impulsów”

To już Twój dziesiąty tytuł mistrza Polski. Siedem zdobyłeś jako zawodnik, trzy jako dyrektor sportowy. Jak smakuje taki jubileusz?

To na pewno coś wyjątkowego. Gdy zaczynałem swoją przygodę z futsalem, nigdy nie przypuszczałem, że będę miał okazję świętować dziesięć tytułów mistrza Polski. Sam fakt, że udało się tego dokonać, jest dla mnie ogromnym powodem do dumy i wdzięczności. Jako zawodnik przeżywa się wszystko bardziej emocjonalnie. Jesteś na boisku, walczysz o każdą piłkę i bezpośrednio wpływasz na wynik. Dzisiaj moja rola jest zupełnie inna. Jako dyrektor sportowy odpowiadam za budowę drużyny, dobór ludzi, kierunek rozwoju sportowego klubu i wiele decyzji podejmowanych przez cały rok. I szczerze mówiąc, z każdym kolejnym sezonem coraz bardziej doceniam, jak trudna jest to rola. Kiedy byłem zawodnikiem, miałem wokół siebie partnerów z drużyny. W trudnych momentach zawsze mogłem liczyć na kolegów, trenerów czy liderów zespołu. Nigdy nie czułem się z tym wszystkim sam. Dzisiaj wygląda to inaczej. Oczywiście wokół mnie pracuje wielu świetnych ludzi, ale ostatecznie bardzo wiele decyzji przechodzi przez moje ręce. Odpowiadam nie tylko za siebie, ale za funkcjonowanie całej drużyny, za zawodników, za kierunek rozwoju klubu i za wiele rzeczy, których kibice często nawet nie widzą. To właśnie dlatego mistrzostwa zdobywane jako dyrektor sportowy smakują inaczej. Nie dlatego, że są ważniejsze od tych zdobytych jako zawodnik, ale dlatego, że odpowiedzialność jest zupełnie inna. Dzisiaj odpowiadam za znacznie więcej niż tylko własną grę na boisku. Natomiast jedno się nie zmienia – sukces zawsze należy przede wszystkim do zawodników i sztabu szkoleniowego. To oni wykonują ogromną pracę każdego dnia. Moją rolą jest stworzyć im jak najlepsze warunki do osiągania sukcesów. Być dziesięć razy mistrzem Polski to coś, czego nigdy nie będę traktował jako oczywistość. To wyjątkowe osiągnięcie, ale jednocześnie motywacja do dalszej pracy.

Prezes klubu wielokrotnie, również publicznie w mediach, podkreślał, że ma do Ciebie pełne zaufanie w kwestiach sportowych. Jak odbierasz takie słowa?

Przede wszystkim odbieram je jako ogromne wyróżnienie i wielką odpowiedzialność. Bardzo sobie cenię to, że prezes Jarosław Jęczmionka daje mi przestrzeń do pracy i ufa decyzjom, które podejmuję. Ale chcę też powiedzieć bardzo jasno, że gdyby nie jego zaangażowanie, wizja i codzienna praca na rzecz rozwoju klubu, nie mógłbym robić tego, co robię dzisiaj. Mogę powiedzieć, że dzięki niemu również spełniam swoje zawodowe marzenia. To prezes stworzył warunki, w których możemy rozwijać Piasta Gliwice Futsal na taką skalę. Klub bez jego przywództwa nigdy nie byłby w miejscu, w którym znajduje się obecnie. Pamiętam bardzo dobrze, w jakim miejscu byliśmy kilka lat temu. Dzisiaj uważam, że Piast jest jednym z najbardziej profesjonalnie zarządzanych i najlepiej funkcjonujących klubów futsalowych w Europie. To nie dzieje się przypadkiem. Ja mogę mieć pomysły, mogę proponować kierunki rozwoju, ale za tym wszystkim muszą stać ludzie gotowi inwestować swój czas, energię i środki w rozwój organizacji. To ogromna zasługa prezesa, wszystkich osób pracujących w klubie, ale również naszych sponsorów i partnerów, którzy każdego roku coraz mocniej angażują się w rozwój Piasta. To właśnie dzięki ich zaufaniu możemy realizować ambitne cele i marzenia, które jeszcze kilka lat temu wydawały się bardzo odległe. Wszyscy ci ludzie uwierzyli w ten projekt i wspólnie doprowadziliśmy klub do miejsca, w którym znajduje się dzisiaj. Dlatego każdy sukces Piasta jest sukcesem wielu osób, które każdego dnia pracują na jego rozwój, często pozostając poza światłem reflektorów. Dlatego jego zaufanie traktuję przede wszystkim jako zobowiązanie do jeszcze cięższej pracy.

Za Wami wyjątkowy sezon – mistrzostwo Polski, Puchar Polski, Superpuchar Polski i świetne występy w Lidze Mistrzów. Jaki on był?

To był absolutnie wyjątkowy sezon. Szczerze mówiąc, wiedziałem, że ten zespół jest bardzo silny. Natomiast naprawdę nie wiedziałem, że jest aż tak silny. Przez wiele lat oglądałem futsal na różnych poziomach, zarówno w Polsce, jak i za granicą. Dlatego mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że poziom, który osiągnęła ta drużyna, był momentami naprawdę światowy. Zdobyliśmy mistrzostwo Polski i Superpuchar Polski. W Lidze Mistrzów pokazaliśmy, że potrafimy rywalizować z najlepszymi drużynami Europy. Pokonaliśmy Anderlecht, zremisowaliśmy z Cartageną i do samego końca walczyliśmy o kolejne cele. To nie były przypadkowe wyniki. To była konsekwencja jakości, którą ten zespół prezentował każdego dnia. Na każdej pozycji mieliśmy najlepszych zawodników w Polsce. Jestem o tym głęboko przekonany. Niezależnie od tego, czy mówimy o bramkarzach, obrońcach, piwotach, zawodnikach lewonożnych czy prawonożnych. Każdy z tych zawodników prezentował najwyższy poziom sportowy i miał ogromny wpływ na sukces drużyny. To nie był zespół oparty na jednej czy dwóch gwiazdach. To była drużyna, w której praktycznie każdy zawodnik potrafił wziąć odpowiedzialność za wynik meczu i zrobić różnicę na boisku. Właśnie dlatego byliśmy tak mocni. Do tego doszła fantastyczna praca sztabu szkoleniowego i wszystkich osób pracujących przy drużynie. Największe sukcesy osiąga się wtedy, kiedy jakość indywidualna spotyka się z jakością całego zespołu. W tym sezonie mieliśmy jedno i drugie. Oczywiście sportowiec zawsze czuje pewien niedosyt i chce więcej. Natomiast kiedy patrzę na ten sezon z perspektywy czasu, czuję przede wszystkim ogromną dumę. Jestem wdzięczny wszystkim zawodnikom, trenerom i pracownikom klubu, bo wspólnie stworzyliśmy drużynę, którą kibice Piasta będą pamiętać przez bardzo długi czas.

Przed klubem duże zmiany. Jak patrzysz na najbliższe miesiące?

Przede wszystkim z ogromnym optymizmem. Po pięciu latach wspólnej pracy uznaliśmy, że jeśli chcemy dalej się rozwijać, musimy mieć odwagę do podejmowania trudnych decyzji. O tych zmianach rozmawialiśmy bardzo długo. To nie są decyzje podjęte pod wpływem jednego meczu czy jednego sezonu. To element szerszej wizji rozwoju klubu. Przez ostatnie lata wspólnie osiągnęliśmy bardzo wiele. Zdobyliśmy trzy mistrzostwa Polski, Puchar Polski, Superpuchar Polski, graliśmy w Lidze Mistrzów i zbudowaliśmy markę rozpoznawalną nie tylko w Polsce, ale również na świecie. Jednocześnie sport nie pozwala stać w miejscu. Jeżeli chcemy się rozwijać, musimy szukać nowych rozwiązań, nowych pomysłów i nowych impulsów. Mam pełne wsparcie prezesa w tym procesie i bardzo się z tego cieszę. Łączy nas podobne spojrzenie na rozwój klubu. Oboje jesteśmy ambitni i oboje czujemy, że Piast nadal ma ogromne rezerwy rozwoju.

Kibice mogą obawiać się, dużej ilości zmian w zespole i sztabie?

Jeżeli ktoś myśli, że Piast będzie słabszy, to jest w błędzie. My nie przeprowadzamy zmian po to, żeby utrzymać poziom. My przeprowadzamy zmiany po to, żeby być jeszcze lepsi. W najbliższych tygodniach kibice poznają kilka bardzo ciekawych nazwisk ze świata europejskiego i światowego futsalu. Nie chcę jeszcze zdradzać szczegółów, ale jestem przekonany, że wielu kibiców będzie pozytywnie zaskoczonych. Nadal chcemy budować zespół oparty zarówno o doświadczenie, jak i zawodników z ogromnym potencjałem rozwojowym. To filozofia, która przez ostatnie lata przyniosła nam bardzo wiele sukcesów. Wielu zawodników trafiało do Piasta jako dobrzy gracze, a odchodziło jako zawodnicy gotowi do gry na najwyższym europejskim poziomie. To nie jest przypadek. To efekt pracy całego klubu.

Jakie cele stawiasz sobie osobiście jako dyrektor sportowy na kolejny sezon i kolejne lata?

Przede wszystkim chcę dalej czerpać z tego radość i satysfakcję. To jest dla mnie najważniejsze. Dopóki będę wstawał rano z energią do pracy, dopóki będzie mnie cieszyło budowanie drużyny, rozmowy z zawodnikami, trenerami i codzienna praca na rzecz rozwoju klubu, dopóty będę chciał to robić. Sport nauczył mnie jednej rzeczy – nie zawsze będziesz wygrywał. Nie zawsze będziesz mistrzem Polski. Nie zawsze wszystko będzie układało się dokładnie tak, jak sobie zaplanowałeś. Dlatego najważniejsze jest dla mnie to, żeby z dumą patrzeć na swoją pracę i mieć poczucie, że każdego dnia daję z siebie wszystko. Natomiast ci, którzy mnie znają, wiedzą doskonale, że mam również wielkie ambicje. Ja nigdy nie grałem po to, żeby uczestniczyć. Zawsze grałem po to, żeby wygrywać. I dzisiaj nic się nie zmieniło. Chcę wygrywać. Chcę wygrywać wszystko, co jest możliwe do wygrania. Chcę walczyć o każde trofeum, o każdy mecz i o każdy sukces, który jest w naszym zasięgu. Uwielbiam wielkie wyzwania. Uwielbiam mecze o najwyższą stawkę. To właśnie one dają największe emocje i największą motywację do pracy. Dlatego moim celem jest dalej rozwijać Piasta i uczestniczyć w kolejnych wielkich sportowych bataliach. Bo to właśnie one napędzają mnie najmocniej.

Dziękuję za rozmowę.

Skip to content